Cześć kochani! Dziś przychodzę do Was z życzeniami :)
Życzę Wam zdrowych, spokojnych, miłych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie najbliższych. Niech Mikołaj przyniesie Wam masę prezentów i niech choinka świeci jak najaśniej! :)
Agata :)
wtorek, 23 grudnia 2014
Wesołych Świąt!!!
czwartek, 18 grudnia 2014
Teraz już nic nie może się popsuć! (I)
Cześć kochani! Aż dziwnie się czuję pisząc tutaj. Odzwyczaiłam się... Z powodu tego, że dziś nie miałam nic zadanego postanowiłam coś napisać... Chyba wena mi dziś sprzyja. ☺
Tak więc zapraszam do czytania!
Teraz już nic nie może się popsuć! (I)
- Alicja zaprowadzić Cię do pokoju czy dasz sobie radę?- z zamysłu wyrywa mnie głos Syliwii.
- Dam sobie radę.- Uśmiecham się promiennie.
- Przecież ja też tam idę..Więc bardzo chcętnie Panią Doktor tam zaprowadzę.- I jak każdy facet- zaczyna się popisywać. Zamykam szafkę i zaczynam iść, a Maks od razu znajduję się przy mnie.
- Zwiedziłaś już miasto?Nie? To dobrze się składa. Znam parę dobrych restauracji. Może pójdziemy do włoskiej? Wiem, makaron tłuczy. To może do japońskiej mają dobre wodorosty.
- Czy ty musisz się tak popisywać?
- No wiesz... Jesteś sama, ja też...
- Maks, proszę Cię.- Nie umiem zachować przy nim powagi, więc zaczynam się śmiać.
- Chodź bo się spóźnimy.
***
- Doktor Szymańska zajmie się pacjentką z kamicą, a doktor Keller będzie jej asystował. Dziękuję na dzisiaj to wszystko.- Ten szpital jest fantastyczny. Sami mili lekarze, spokojna atmosfera, jeszcze trafił mi się świetny ordynator i operacja z Maksem! Alicja,weź się w garść. Znasz tego faceta raptem tydzień... A ty się zachowujesz jak nastolatka. Uspokój się Ala i biegiem na salę operacyjną.
- Boskie ręcę. - mówi po chwili Maks.
- Dziękuję bardzo.
- Mówiłem o swoich.
- Zszywasz. - odpowiadam nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
- Z przyjemnością.
Idąc szpitalnym korytarzem zauważam ogłoszenie, które dotyczy wynajmu miezkania, po pracy od razu tam pojadę.
***
Łazienna, Łazienna... O jest tutaj. Pukam do mieszkania, którego numer jest napisany na kartce. Drzwi otwierają się, a w nich stoi zaskoczona Sylwia z ręcznikiem na głowie.
- Co ty tutaj robisz?
- Ogłoszenie.
- Chodź. - Mieszkanie robi na mnie ogromne wrażenie, chętnie bym tutaj zamieszkała. Tylko, że musiałabym mieszkać z Sylwią, a problem jest taki, że jestem za stara na studenckie życie.
- Ale spokojnie możemy wcale się nie widywać.
- Taa.. Szczególnie rano w okolicach łazienki.
- Są dwie. Ta mała z kabiną może być moja. Mówię Ci nic lepszego nie znajdziesz. I do szpitala blisko.- Może rzeczywiście to dobry wybór. Tak. Zamieszkam tutaj.
Następnego dnia przywożą moje rzeczy. Rano zadzwoniłam do Krzysztofa, aby mi je przesłał. Upierał się, żebym wróciła, ale ja... muszę zacząć swoje życie od początku...
Kiedy stoję obok samochodu dostawczego, zauważam Maksa ... z wiertarką! Wmawia mi, że przechodził tędy... Ale bajka...
- A ten obraz gdzie?
- Tu.
- Tu.
- Tu.
- Dobra wygrałaś. Jesteś niemożliwa,nie mam do Ciebie siły, ale wiesz,co? Ożenię się z Tobą.- Przestaje oddychać. Co on takiego powiedział?
- Czekaj pójdę zrobić herbaty,bo naprawdę to zimno Ci już do głowy uderza.- Śmieję się.
- Dziękuję Pani doktor za przepyszną herbatę.
- Ależ nie ma za co Panie doktorze.- Odkładam kubek i opieram głowę o ramię Maksa. Powoli odpływam do krainy Morfeusza.
sobota, 16 sierpnia 2014
Blog.
Cześć kochani! Wiem, wiem znów nawaliłam...Nie będę się tłumaczyć, bo napisałabym to samo co w poprzednich postach... Nie chcę usuwać bloga i nie zrobię tego... Za dużo mojej pracy poszłoby na marne... Dlatego zostawię bloga i jak kiedyś najdzie mnie natchnie, opublikuje to co napiszę. Oczywiście opowiadania nie będą się tu pojawiały co dwa tygodnie... Może co miesiąc... Dwa.... Mam nadzieję, że rozumiecie...
Pozdrawiam wszystkich!
Agata
niedziela, 27 lipca 2014
Sto Lat!!!
- Dalszych sukcesów.
- Wspaniałych roli.
- Aby Alicja ułożyła swoje życie miłosne.
- Miłości.
- Szczęścia.
- Zdrowia.
- Spełnienia marzeń.
- I wszystkiego najlepszego :D
czwartek, 26 czerwca 2014
Wszystkiego Najlepszego !
Dzisiaj swoje urodziny obchodzi Paweł Małaszyński! Z tej okazji życzymy mu:
- Sukcesów w muzyce i aktorstwie.
- Zdrowia.
- Szczęścia.
- Żeby jego poczucie humoru nigdy nie osłabło :D
- Wspaniałach ról.
- I ogólnie Wszystkiego Najlepszego!
niedziela, 1 czerwca 2014
Koszmar za koszmarem i nagle szczęście...
Cześć Kochani!Starsznie Was przepraszam za tak długą przerwę... Ale chyba każdy wie..Koniec roku. Oceny itp.
Dzisiaj przychodzę do Was z ostatnią częścią tego opowiadania. Mam plan już na kolejne, ale kiedy napiszę.. Miejmy nadzieję, że szybko :)
Koszmar za koszmarem i nagle szczęście...cz.14
- Ała! Dłużej nie wytrzymam! Aaaa! - Moja bardzo mądra rodzinka zadecydowała i, że urodzę tutaj. Tutaj na sali. To mi się chyba wszystko śni. - Maks! Długo jeszcze mam czekać?!
- Kochanie spokojnie już jedzie do nas Piotr.
- Ja nie wytrzymam.
- O cholera! Beata! Widać kawałek główki!
- Maks, przyszykuj się. Odbierzemy poród. Ala tylko spokojnie. A teraz przyj!
- Aaaaaaaa!- Czynność tą kazano powtarzać parę razy. Z każdą kolejną było coraz ciężej. Byłam coraz bardziej zmęczona, jednak gdy po chwili dostałam do rąk moje małe Szczęście , wszystko minęło. Starch, ból, zmęczenie... Teraz się to nie liczyło. Maks uklęknął o bok mnie i zaczął płakać. Rozklejony doktor Keller. Do twarzy mu.
- Jest piękna. - Powiedział po chwili Maks.
- Bardzo. - Szepnęłam.
- Po mamusi.
- Chyba po tatusiu. Kocham Cię.
- Ja ciebie też.
***
- Ałła! Mamo! Spadłam z rowerka.- Ujrzałam moją zapłakaną córeczkę oraz ogromne skaleczenie na jej kolanie.
- Kochanie gdzie jest tata?
- Bo on na chwilę gdzieś poszedł i zaraz miał wrócić. A ja w tymczasie chciałam go dogonić ale spadłam.
- Chodź opatrzymy. - Oliwia płakała coraz głośniej, ponieważ musiałam odkazić ranę wodą utlenioną. Po paru minutach ujrzałam mojego męża z wielkim pluszakiem i bukietem róż.
- Co to? - Od razu zaciekawiła się mała.
- Dzisiaj jest dzień dziecka więc kupiliśmy Ci z mamą pluszaka, bo bardzo Ci się spodobał w sklepie.
- Jejkuuu.Dziękuję.- Mała wzięła miśka, który był od niej dwa razy większy i wraz z nim ledwo doczołgała się do pokoju.
- A to.. dla Ciebie.- Mój mąż wręczył mi ogromny bukiet róż.
- A z jakiej to okazji?
- No wiesz...ty też jesteś takim moim maluszkiem. A z tym brzuszkiem to Ci do twarzy.
- Chłopiec.
- Poważnie?- Pokiwałam mu twierdząco głową. Bez słowa uklęknął przy moim brzuchu i pocałował go mocno.
- Kocham Was.
***
Moje życie z dnia na dzień diametralnie się zmieniało. Kamil.. To imię nie budzi już żadnego strachu. Po urodzeniu Oliwki byłam u niego w więzieniu. Chciałam sprawdzić jak się trzyma. Maks od początku odradzał mi ten pomysł i miał racje. Mój były mąż wybuchł taką agresją jak nigdy dotąd. Myślałam, że trochę się zmienił. Że życie choć trochę go zmieniło...Ciężko było mi się po tym pozbierać, ale dałam radę. Za pomocą wspaniałego męża i dzieci, które są całym moim światem. Nie wyobrażam sobie teraz bez nich życia. Może czasami trzeba zwątpić, aby w coś uwierzyć? Na to pytanie odpowiecie już sami...
KONIEC
sobota, 24 maja 2014
Rok bloga.
Cześć Wszystkim! Dzisiaj jest rok bloga! To niesamowite. Jako, że niedługo 100 000 tysięcy wyświetleń to chciałam Wam z całego serce podziękować. Nadal nie mogę w to uwierzyć... Myślałam, że ledwo dobiję do 1000 , a tu taka niespodzianka. Znajomi zrobili mi niespodziankę i zaśpiewali Sto Lat! Myślałam, że się popłaczę, a tym bardziej,że było to na wycieczce i wszyscy ludzie się na nas ' gapili'. Już Was nie zanudzam i jescze raz Dziękuję. BO TO WY TWORZYCIE CZĘŚĆ TEGO BLOGA!
PS Postaram się do soboty napisać kolejną część. Przepraszam Was za taką przerwę.