czwartek, 11 lipca 2013

To jej " 5 minut!"

Hej;). Wstawiam wywiad z Magdaleną Różczką. Dzisiaj nie dodam kolejnej części opowiadania. Postaram się dodać ją jutro, ale nie obiecuje.


Pod koniec lipca Magdalena Różczka, czyli Alicja Szymańska z "Lekarzy", kończy 35 lat i ze spokojem może stwierdzić, że osiągnęła sukces. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko... miłości!


Jest coraz piękniejsza i, jak sama twierdzi, pewniejsza siebie. Wszystko to dzięki "Lekarzom", w których gra doktor Alicję Szymańską.

Zasięga opinii wróżki i marzy o podróżach w czasie. Nie chce się rozebrać do magazynu dla mężczyzn i za komplement przyjmuje słowa, że jest normalna. Cała Magdalena Różczka. Zbyt zwyczajna na kapryśną gwiazdę i zbyt niezwykła na szarą myszkę.
To jej "5 minut"! Reklamy, akcje charytatywne, sesje fotograficzne, a zwłaszcza kolejne propozycje zawodowe. Z powodzeniem zajmuje się też dubbingiem. Ostatnio m.in. podkładała głos w filmie "Oz Wielki i Potężny".
Jest coraz piękniejsza i, jak sama twierdzi, pewniejsza siebie. Wszystko to dzięki "Lekarzom", w których gra doktor Alicję Szymańską. Popularność serialu przerosła oczekiwania producentów, a także samej aktorki. Co ciekawe, rolę zawdzięcza słynnej wróżce.
- Nie musiałam nawet o nic pytać, bo ona na wstępie oznajmiła 'Zastanawiasz się nad dwiema propozycjami zawodowymi. Ta druga jest niepewna, a tę pierwszą szybciuteńko sobie zaklep' - zdradza. I tak Magdalena Różczka została Alicją Szymańską.
- Moje "studia medyczne" w "Lekarzach" trwały trzy miesiące - śmieje się teraz. - Ostatnio widziałam się z kuzynką Karoliną, która po sześciu latach medycyny idzie właśnie na staż. Zażartowałam: "Widzisz, a ja już zajmuję się transplantologią!".
Różczka pochodzi z Nowej Soli, gdzie mało kto marzy o karierze gwiazdy filmowej. Jej się udało, chociaż nie było łatwo. Miała zaledwie 10 miesięcy, kiedy rozstali się jej rodzice. Powodem był nałóg ojca.
Mała Magda wychowywała się otoczona miłością mamy. Dziś mówi, że miała szczęśliwe dzieciństwo. Wiele zawdzięcza też dziadkom ze strony mamy. - Dziadek był kościelnym. Babcia szyła ubranka dla aniołków z szopki - wspomina...
W przedszkolu Różczka była śmiałą dziewczynką. Gdy wychowawczyni tylko zaczynała zadawać pytanie, ona natychmiast podnosiła rękę. - Ale już w szkole wolałam nie rzucać się w oczy. I tak jest do dziś - przyznaje.
Mimo nieśmiałości trafiła do amatorskiego teatru Terminus A Quo w rodzinnym mieście. - Ten teatr to było całe moje życie, ale nikt łącznie ze mną nie wpadł na to, że wyniknie z tego coś poważnego - przyznaje.
Po maturze zdawała na informatykę w Zielonej Górze. Po pół roku przeniosła się na socjologię. Tam jednak też nie zagrzała długo miejsca. Wreszcie dotarło do niej, co tak naprawdę chce robić w życiu. Złożyła dokumenty do wszystkich uczelni państwowych, na których jest wydział aktorski. Dostała się do warszawskiej.
Popularność, którą ostatnio zdobyła dzięki roli lekarki, wykorzystuje głównie w działalności charytatywnej. Współpracuje m.in. z Interwencyjnym Ośrodkiem Preadopcyjnym w Otwocku.
- Historia każdego malucha rozkłada na łopatki - mówi ze smutkiem. Los dzieci jest jej szczególnie bliski. Zwłaszcza od kiedy sama została mamą. Niestety, mimo wielkich chęci nie udało jej się ustrzec córki przed rozpadem rodziny. Aktualnie aktorka jest w trakcie rozwodu z mężem, Michałem Marcem.
Mała Wanda wypełnia jej życie, tak jak kiedyś ona swojej mamie. Poza tym pracuje na planie nowych sezonów "Lekarzy" i "Czasu honoru". Nie grozi jej więc nuda.





środa, 10 lipca 2013

Nie oszukiwać marzeń cz I

Cześć ;) Wróciłam właśnie od babci i mam całe plecy spalone  i  ogólnie twarz i nogi, a wcale nie siedziałam na słońcu. Wczoraj jak wieczorem czytałam opowiadania przez telefon, i weszłam na bloga Lily Luny i zobaczyłam te zdjęcia. To myślałam, że zaraz odlecę. Tak się ucieszyłam i pół godziny gapiłam się w ten telefon i cieszyłam się jak głupi do sera. W ogóle te obrączki i oni tak do siebie przytuleni. I też jak czytałam komenatrze na blogu Lily Luny to właśnie dziewczyny mówiły, że Alicja ma zaokrąglony brzuch. Wróciłam do zdjęcia i też mi się wydaję, że ma zaokrąglony :) Jejku nie mogę się już doczekać tej 3 serii. Bedzię mega ^^. A teraz przedstawiam wam pierwszą część mojego nowego opowiadania. Dużo wątków pochodzi z serialu. Mam nadzieję , że wam się spodoba.  Miłego czytania.

Nie oszukiwać marzeń cz I

    Ona zapomniała o nim. On zapomniał o niej. Tak by się tylko wydawało. Po całym porwaniu Alicja była zmęczona całą sytuacją. Wiedziała, że układa sobie, życie na nowo. Z lekarką poznaną w Somalii. Na zewnątrz trzymała się bardzo dobrze. Jedank w środku była totalnie rozsypna. Chciała ,żeby jak najszybciej do niej wrócił. Jednak była przekonana , że może tu już niegdy nie nadejść. On czuł się tak samo. Z zewnątrz jak zawsze twardy  Maks, a w śródku totalna rozsypka. Lecz obydwoje coraz bardziej chcieli o sobie zapomnieć póki nie padły te słowa:
- Maks wrócił- powiedział Wilecki- Maks wrócił. No co jest Alicja? Człowiek ledwo uszedł z życiem a wy..
- Co my- odparł Orda- najgorsze jest to że muszę szukać mieszkania , bo nie wrócił sam.
W tym momenie Alicja nie wytrzymała napięcia. Wstała podnosząc ze sobą kartę. Szklanka która stałą na karcie upadła na ziemię i roztrzaskała się na tysiące kawałków, a woda rozlała się. Alicja poszła na operację.  Tymczasem pracownicy szpitala zrobili powitalne przyjęcie dla Maksa:
- Gdzie jest Alicja? - spytał się Maks.
- Nie wiem. Prawdopodobnie operuje- odpowiedział Guła.
Gdy Alicja owierała drzwi do lekarskiego usłyszała za sobą szept.
- Alicja.
Alicja nie zważając na jego słowa poszła dalej.
- Chciałbym Ci podziękować- mówił szeptem- za to, że uratowałaś życie Igorowi, Oldze i m.. Mnie.
- Przestań. - próbowała się uśmiechnąć chociaż w sercu czuła ogromny ból.- Na moim miejscu zrobiłbyś to samo.
- Przepraszam. Za to , że nie byłem w stanie uwierzyć w to co mi mówisz. Mama powiedziała mi o wszystkim, więc znam całą prawdę.
Popłynęły jej łzy po policzku. Próbowała coś powiedzieć jednak jej się to nie udało. Odwróciła się. On zrobił niepewny krok w przód. Przysunął się do niej. Długim , nie pewnym ruchem dotknął jej dłoni i ciągnał ja coraz wyżej. Powoli zaczął zbliżać swój nos do jej polika. Nie wytrzymała całego napięcia. Uciekła...

niedziela, 7 lipca 2013

Groźba cz 7

Hej ;) Publikuje wam ostatnią część opowiadania. Nie wiemkidy pojawi się kolejne, ponieważ nie wiem wogóle na jaki temat mam napisać. Jeżeli macie jakieś pomysły piszcie w komentarzach. Chętnie z nich skorzystam.  Miłego czytania.

Cz 7

Ale nie uciekł im na szybko. Widzieli go przez szpary między drzewami. Dogonili Go:
- Gdzie ona jest- zapytał wściekły Maks.
- Kto? Zostawcie mnie w spokoju o niczym nie wiem.
- Kto, kto. Pani doktor, która Cię operowała.- powiedział policjant.
- -Nie byłem w żadnym szpitalu.
- To dlaczego uciekałeś przed nami? Ja wiem jak to było. Porwałeś ją jak była na dworze. Zabrałeś ją gdzieś. A teraz trzymasz ją gdzieś. Powiesz nam czy chcesz rozmwiać inaczej?
Tymczasem Alicja obudziła się. Domyśliła się po panującej duchocie , że musi być po południu. Nie miała siły wstać. Położyła się na zimnej i wilgotnej podłodze. Zaczęła wszystko analizować od początku. Po co, jak i kto mógł ją porwać i dlaczego. Chociaż wszystko już wiedziała, myślała, że dopatrzy się jakiegoś szczegółu, który wcześniej ominęła.
***
Po długich groźbach i namowach w ciągu wyciągneli od Moreli gdzie trzyma Alicję. Natychmiast tam pojechali. Maks chciał jak najszybciej ją przytulić. Powiedzieć jak bardzo ją kocha. Spędziła tam ponad tydzień. Dojechali na miejsce. Po Morele przyjechała policja i zabrała go na komisariat. Domek z zewnątrz wyglądam bardzo ładnie. Był zadbany i na około była zielona trawa. Jednak w środku było inaczej. Wszystko porozrzucane na ziemi ciuchy, resztki jedzenia, a na ścianach pająki i na ogromnych pajęczynynach. Alicja usłyzała krzyki , które stały się dla niej codzinnością. Jednak po chwili usłyszała strzał to wcześniej się nie zdarzało. Tymczasem na górze muskularny mężczyzna , który przynosił Ali jedzenie , nie chciał pokazać gdzie jest Alicja. Aż w końcu doszło do rękoczynów, a potem wyciągniecia pistoletu przez policjanta. Jednostki policji, które przyjechały wcześniej i czekały pod domem. Zabrali rannego na pogotowie. Maks rozglądał się po miszkaniu. W końcu i dotarł do schodów prowadzących w dół. Alicja usłuszała schodzenie po schodach wystraszyła się. Nigdy nikt nie schodził o niej o tej porze. Jedank jego kroki były badziej delikatne od poprzedników. Tak jakby bał się kogoś obudzić. Dotarał do drewnianych , starych dzrzwi. Powoli je uchylił. Alicja nie patrzała się na wchodzącą osobę, tylko gdzieś przed siebie. Zobaczył ją od dawna jej nie widział.Jej twarz była blada i strasznie wychudzona. Cała się trzęsła Nigdy nie rostawali się na tak długo:
- Ala- powiedział przez łzy , które w jednej chwili napłyneły mu do oczu.
Alicja odwróciła się i powoli chciała wstać. Jednak był szybszy i podbiegł do niej i z całych sił przytulił ją do siebie:
- Po co zeszłaś po ten cholerny telefon? Nie wybrażam sobie stracić Cię. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też- powiedziała płacząc i musneła lekko jego usta.
- Nie płacz.
- Ale to są łzy szczęścia.
- Kocham Cię - usłyszała od niego jeszcze raz po czym jescze mocniej ją przytulił.

sobota, 6 lipca 2013

Dziękuję ♥♥♥

Strasznie Wam dziękuję. Wybiło mi dziesięć tysięcy wyświetleń. To dzięki wam mam natchnienie pisać dalej te moje pierdoły. Po prostu nie mogę w to uwierzyć , że ktoś to czyta. Strasznie , strasznie wam dziękuję.
                                                                                                       
                                                                                       Miłego wieczoru , albo może już spokojnej nocy.
                                                                                       Pozdrawiam Agata jeszcze razwam DZIĘKUJĘ ♥                                  

Groźba cz 6

Zapadła noc. Wzesnym rankiem gdy Alicja nie słyszała żadnych krzyków, nazbierała sił aby wstać. Rozejrzała się po piwnicy.  Podeszła do rozrzuconych i pociętych zdjęć. Była dobra w układaniu puzzli więc bez problemu je ułożyła. To co zobaczyła totalnie ją załamało. Na zdjęciech były pobite i zapłakane kobiety. Poczuła jak przechodzą ją dreszcze. Usiadła i oparła się o ścianę , aby nie zemdleć. Przestaraszyła się. Naprawdę się przestraszyła. Wiedziała , że to i ją może spotkać. Nagle usłyszała zbieganie ze schodów i krzyczącego faceta " śniadanie" . Zjadła i położyła się spać chociaż bardzo się bała. Jak dotąd nie pojawił się w piwnicy Marek. Marek Morela. Tymczasem Maks i policjant szukali jego adresu. Znaleźli. Pojechali pod dom. Maks chciał od razu go zabić. Wszystko się w nim gotowało. Jeszcze nigdy o nikogo się tak nie bał. Jak o nią. O jego ukochaną Alicję.Gdy zadzwonili do drzwi otworzyła im starsza kobieta. Widać było po niej, że była wymęczona przeż życie. Dużo przeszła. Od razu gdzy powiedzieli jej o całej sytuacji odpowiedziała , że wszystkiego można spodziewać się po nim. Powiedziała im , że przyjedża do niej tylko po pieniądze. Oczywieście gdy o tym wszystkim opowiedziała łzy kręciły jej się w oku. Policjant zapytał się czy powie wszystko przed policją i sądem. Ona bez wahania się zgodziła. Nikt by nie pomyślał, że matka chce "wkopać" do więzienia własnego syna. Nawet sama powiedziała im , że w końcu dobrze ,że trafi do więzienia. Zapytali ją czemu nie zgłosiła tego wcześniej na policję. Odpowiedziała , że jej również groził. Powiedział jej , że jak powie komuś słówko  to ją zabiję i wszystkich innych w okolicy. Gdy mieli już wychodzić pod dom podjechał właśnie on. Marek. Gdy zobaczył policję od razu wsiadł do samochodu i chciał uciec. Pojechali za nim. Pogoń toczyła się przez całe miasto. W końcu wjechali do lasu. Uciekł im...

Jutro dodam ostatnią część opowiadania.

Życie na gorąco

Przepraszam za jakoś ale robiłam z kamerki internetowej. Opowiadanie pojawi się trochę później.

środa, 3 lipca 2013

Groźba cz 5

Strasznie was przepraszam , ale dzisiaj będzie  krótka część jutro chyba nic nie dodam ale w weekend postaram dodać się ze dwie części dłuższe. Mam nadzieję , że mi wybaczycie. Po prostu są wakacje  i od czwartku jeszcze nie spałam w swoim łóżku i dzisiaj  też nie. Nawet nie mam czasu się pożądnie wyspać. A teraz zapraszam was na piątą część opowiadania.
 Cz 5
Do piwnicy wszedł muskularny mężczyzna. Był ubrany na czarno, a na głowie miał kominiarkę:
- Widzę, że się obudziłaś.
- Jak widać - powiedziała za chrypniętym głosem Ala.
- Jesteś głodna? - powiedział zdenerwowany niewiadomo kto.
- Jestem.
Po chwili wszedł do pomieszczenia z talerzem w ręku, na którym były dwie kromki chleba posmarowane masłem, a w drugiej szklankę z wodą.
- Dziękuję. - odpowiedziała, po czym drzwi od piwnicy zatrzasnęły się.
Tymczasem Maks siedział w komisariacie i odpowiadał na zadawane przez policjantów pytania:
- Czy pani Alicja miała jakiś wrogów?
- Yyy, nie, nie przypominam sobie.
- A na przykład  pacjentów którzy jej grozili?
- A dlaczego pan pyta?
- Ponieważ pani Alicja ostatnio przyjęła na oddział dwóch podejrzanych typów. Jeden z nich został, ale drugi niestety już wyszedł.
- Postaram się dowiedzieć kim on był - odrzekł Maks, po czym wyszedł. Cały czas w głowie słyszał krzyk Alicji a przed oczami miał krew. Jej krew.
Gdy Alicja zjadła, usłyszała znajomy jej głos:
- Ma. Mar... Jak on miał?... Marek... Tak Marek.... Morela. Tak Marek Morela. To on. - mówiła sobie pod nosem Alicja, pomyślała również `przecież on mi groził`.
Maks dojechał do szpitala i jak najszybciej chciał się dowiedzieć kim jest ostatnio wpisany pacjent operowany przez Alicję. Wpadł do pokoju pielęgniarek i zaczął przeglądać karty niedawno wypisanych pacjentów. Znalazł. Lekarz prowadzący `Alicja Szymańska`, pacjent `Marek Morela` i znowu myśli na temat Alicji odżyły. Jak najszybiej pojechał na komisariat wpadł do środka jak opętany i znalazł policjanta, który prowadzi sprawę:
- Mam! - krzyczał. - Mam! Marek Morela! To on! - powiedział uradowany Maks.
- Proszę opanować emocje, proszę pana. Ten pan był juz skazany na 5 lat więzienia za zgwałcenie dwóch kobiet.
Maksowi poleciały łzy z oczu i szepnął do siebie pod nosem, `przecież on jej coś zrobi`...