Rano obudził ja pocałunek.Zdziwiła się:
- Co ty tu robisz? - spytała po chwili.
- Zrobiłem Ci śniadanie. A tak ogólnie to się ze mną przespałaś.
- Nic nie pamiętam.- Powiedziała po chwili śmiechu.- Miałam dziwny sen.
- Jaki?
- Że niby Jasiński jest moim ojcem- po czym zaczęła się uśmiechać. Maksowi zrzędła mina. - Co?
- Szczerze?
- No pewnie , że tak.
- Bo to nie był sen.
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Alicja sama mi to wczoraj powiedziałaś- Alicja posmutniała. - Nie przejmuj się. Pomogę Ci. A teraz jedz.
- Nie jestem głodna.
- Musisz coś zjeść.- Wział jednego tosta i zaczął udawać, że to samolot. -Fruuuu. Leci samolot tylko nie ma lotniska- Po chwili podleciał " samolotem" pod Alicji usta. Ta jej otworzyła i ze śmiechem zjadła go.Maks karmił ją co chwilęjak i również całował. Ona się temu nie sprzeciwiała. Humor poprawił się jej trochę. Po godzinie musieli udać się do pracy. Alicja cały czas myślała jak porozmawiać z Leonem. Nie podojedzie od razu do niego i powie ' Cześć tato. Jak się czujesz.' Miała natłok myśli , z którymi nie umiała sobie poradzić. Postanowiła zająć się pracą, a o rozmowie pomyśli jak skończy dyżur.Poszła na SOR. Przywieziono mężczyznę z wyrostkiem. Od razu postanowiła operować. Spędziła przy stole cztery godziny , ponieważ pojawiły się komplikacje. Jej dyżur dobiegł końca. W szatni spotkała Maksa. Ten spytał się jej czy nie iść z nią do Leona. Ona jednak odpowiedziała , że poradzi sobie sama. Poszła do sali w której leżał Leon. Jego stan się ustabilizował. Nie spał. Niepewnie weszła do środka. Odezwał się pierwszy:
- Alicja.. Bo..
- Wiem o wszystkim.
- Elżbieta?
- Mhm.
- Zastanawiałem się jak zacząć rozmowę. Długo nad tym myślałem.
- I co? Wymyślił pan coś.
- W tym problem, że nie. Może na tato za wcześnie , ale możesz do mnie mówić Leon.
- To dokładnie tak samo jak ja.
-Może na tato za wcześnie , ale możesz do mnie mówić Leon.
Po chwili do sali weszła Ela.
- Cześć. Ala możemy porozmawiać?
- Oczywiście. Wpadnę do Ciebie później.- powiedziała Alicja do Leona.
- Alicja. Leon nie wytrzyma dłużej bez nowej wątroby.- powiedziała Ela gdy były już w jej gabinecie.
- Jest aż tak źle.
- Gorzej niż się spodziewaliśmy. Chciałam tylko , żebyś wiedziała.
- Dobrze. Dziękuję.
Alicja po chwili zastanowienia poszła do laboratorium.W drodze mówiła sobie sama do siebie ' To jest mój ojciec nie mogę go tak zostawić.'
- Chciałam wykonać badania kwalifikujące mnie do przeszczepu wątroby dla Leona Jasińskiego.
środa, 31 lipca 2013
wtorek, 30 lipca 2013
Nie potrzebny powrót cz 3
Cześć. Jaka u was pogoda? U mnie się już ochłodziło :). Przepraszam was , że tak długo nic nie dodawałam, ale ten upał był nie do wytrzymania i cały czas w wodzie siedziałam. Wczoraj miałam dodać bo napisałam na kartce, ale nie miałam prądu przez cały dzień i było nie do wytrzymania. Nie wiem kiedy pojawi się kolejna notka, ponieważ wyjedżam w piątek na tydzień i nie będę miała internetu. A po powrocie będę musiała się trochę ogarnąć. Może napiszę coś podczas jazdy.Może dodam jeszcze coś dzisiaj albo w jutro , ale nie obiecuje.
- Leon, prawdobodobnie jest twoim ojcem.
Alicja nie wiedziała co powiedzieć. Z jednej strony od zawsze chciała go poznać. Ale z drugiej strony nie była na to gotowa. Wyszła z gabinetu bez słowa. Po chwili zaczęła biec, jednak na kogoś wpadła. To był Maks:
- Co się stało- zapytał, patrząc w jej czerwone i zapłakane oczy.
- Nic.
- Precież widzę.
- Nic się nie stało.
Wyrwała rękę z jego uścisku i pobiegła dalej. Zaczął z nią biec. Naprawdę mu na niej zależało, jednak nie wiedział jak jej to wyznać. Złapał ją. Odwrócił ją przodem so siebie:
- Ala, co się stało? Powiedz mi i tak się dowiem.
- Leon..... Prawdopodobnie jest moim...- głos przy ostatnim słowie totalnie się jej załamał- O......Ojcem.
- Żartujesz?
- A wygląda na to ,żebym żartowała?
- Nie płacz. Przejdziemy przez to razem.- powiedział przytulając ją. Po chwili czuł jak jego koszulka przesiąka łzami:
- Odwieziesz mnie do domu? - powiedziała po chwili milczenia.
- Tak.
W drodze do domu nie rozmawiali ze sobą. Pod koniec drogi zmożył ją sen. Maks wziął ja na ręcę i zaniósł na górę do domu. Gdy rozbierał ją z kurtki oraz butów opowiedział o wszystkim Sylwii. Gdy już miał wychodzić Alicja w śpiku złapała go za rękę i poprosiła , żeby został. On nie miał temu nic przeciwko. . Podobał mu się taki tok wydarzeń. Oboje zasnęli z myślą, jakie niepodzianki los dla nich przygotował. Jednak nikt nie spodziewał , że potoczy się to tak...
- Leon, prawdobodobnie jest twoim ojcem.
Alicja nie wiedziała co powiedzieć. Z jednej strony od zawsze chciała go poznać. Ale z drugiej strony nie była na to gotowa. Wyszła z gabinetu bez słowa. Po chwili zaczęła biec, jednak na kogoś wpadła. To był Maks:
- Co się stało- zapytał, patrząc w jej czerwone i zapłakane oczy.
- Nic.
- Precież widzę.
- Nic się nie stało.
Wyrwała rękę z jego uścisku i pobiegła dalej. Zaczął z nią biec. Naprawdę mu na niej zależało, jednak nie wiedział jak jej to wyznać. Złapał ją. Odwrócił ją przodem so siebie:
- Ala, co się stało? Powiedz mi i tak się dowiem.
- Leon..... Prawdopodobnie jest moim...- głos przy ostatnim słowie totalnie się jej załamał- O......Ojcem.
- Żartujesz?
- A wygląda na to ,żebym żartowała?
- Nie płacz. Przejdziemy przez to razem.- powiedział przytulając ją. Po chwili czuł jak jego koszulka przesiąka łzami:
- Odwieziesz mnie do domu? - powiedziała po chwili milczenia.
- Tak.
W drodze do domu nie rozmawiali ze sobą. Pod koniec drogi zmożył ją sen. Maks wziął ja na ręcę i zaniósł na górę do domu. Gdy rozbierał ją z kurtki oraz butów opowiedział o wszystkim Sylwii. Gdy już miał wychodzić Alicja w śpiku złapała go za rękę i poprosiła , żeby został. On nie miał temu nic przeciwko. . Podobał mu się taki tok wydarzeń. Oboje zasnęli z myślą, jakie niepodzianki los dla nich przygotował. Jednak nikt nie spodziewał , że potoczy się to tak...
sobota, 27 lipca 2013
Wszystkiego Najlepszego !!!
W dzisiejszym dniu obchodzi urodziny nasza najwspanialsza aktorka z naszego ulubionego serialu. Z tej okazji życzymy Pani Magdalenie Różczce:
-Wszystkiego najlepszego.
-Aby żyła nam sto lat , albo i więcej.
-Żeby spełniały się jej marzenia.
-Była szczęśliwa , a przede wszystkim aby grała w tak wspaniałych serialach jakich gra teraz :))
-Wszystkiego najlepszego.
-Aby żyła nam sto lat , albo i więcej.
-Żeby spełniały się jej marzenia.
-Była szczęśliwa , a przede wszystkim aby grała w tak wspaniałych serialach jakich gra teraz :))
piątek, 26 lipca 2013
Nie potrzebny powrót cz 2
Kolacja mijała im w miłej atmosferze. Rozmawiali o byle czym , i tak nie brakowało im tematów:
- A Sylwia gdzie?- spytał Maks.
- Nocuje u rodziców. Nie chciała nam przeszkadzać jak jej powiedziałam, że do nas przyjdziesz.- Z jej twarzy nie schodził uśmiech.
- Dobre. No to w takim razie porozmawiajmy o czymś konkretnym.
-Czyli o czym ?- zapytała Alicja.
- O nas.
Alicja uśmiechnęła się patrząc w oczy Maksa jak by próbowała czytać jego myśli. W tym samym czasie oboje zakochanych zbliżyło się do siebie chcąc się pocałować. Lecz ten romantyczny klimat zatrzymał dzwoniący do drzwi dzwonek. Oboje uśmiechnęli się ironicznie.
-Poczekaj, otworzę. - oznajmiła Alicja.
Alicja otworzyła drzwi i usłyszała radosne okrzyki swoich znajomych:
- Ala!! Piotr został ordynatorem.Oblewamy to! A w klubie był tłok więc powiedziałam , że mogą przyjść do nas. - powiedziała Sylwia.
- Ale mogłaś coś powiedzieć naszykowałabym coś.
- Oj tam. Wchodźcie.
Przy stole siedział zdezorientowany Maks:
- Przykro mi. Ale chyba sobie nie posiedzimy- powiedziała Alicja i pocałowa go w polik tak , aby nikt nie zauważył.
- Jutro u mnie. Moja kusicielko.- I pocałował ją szybko w usta.
- Gołąbeczki, czy wy w końcu do nas dołączycie. Czy będziecie się całować? - W progu kuchni stanęła Sylwia.
- Już. Już idziemy.- odpowiedzieli równocześnie.
Świętowanie przebiegało im w bardzo przyjemniej atmosferze. Alicja poszła po aparat , gdy zauważyła Elżbiętę rozglądającą się po jej pokoju:
- To twoja mama?- spytała dyrektorka.
- Tak.
- Kogoś mi przypomina. Oj przepraszam mówmy sobie na ty. Elżbieta.
- Alicja. Kogo Ci przypomina to zdjęcie?
- Musiałabym pomyśleć. Chodźmy, pewnie wszyscy na nas czekają.
Goście poszli około jedenastej:
- To sobie posiedzieliście z Maksem.- powiedziała Sylwia.
- Nieważne. Jak tam na randce.
- Nie wyszło. Dlatego ich tu przypro.....- Nie mogła dokończyć, bo zadzwonił telefon Alicji:
- Tu Elżbieta. Przyjedź szybko do szpitala. Leon dostał krwotoku....
Alicja rzuciła się do drzwi i wybiegła prosto do szpitala. Panowało tam spore zamieszanie. Od razu dostała wezwanie na blok. Guz. Guz wątroby. Leon miał guza. Skończyli operacje. Jego stan się stabilizował.Ela wezwała Alicję do gabinetu:
- Alicja... Leon..
- Jego stan jest stabilny.
- Leon...
- A Sylwia gdzie?- spytał Maks.
- Nocuje u rodziców. Nie chciała nam przeszkadzać jak jej powiedziałam, że do nas przyjdziesz.- Z jej twarzy nie schodził uśmiech.
- Dobre. No to w takim razie porozmawiajmy o czymś konkretnym.
-Czyli o czym ?- zapytała Alicja.
- O nas.
Alicja uśmiechnęła się patrząc w oczy Maksa jak by próbowała czytać jego myśli. W tym samym czasie oboje zakochanych zbliżyło się do siebie chcąc się pocałować. Lecz ten romantyczny klimat zatrzymał dzwoniący do drzwi dzwonek. Oboje uśmiechnęli się ironicznie.
-Poczekaj, otworzę. - oznajmiła Alicja.
Alicja otworzyła drzwi i usłyszała radosne okrzyki swoich znajomych:
- Ala!! Piotr został ordynatorem.Oblewamy to! A w klubie był tłok więc powiedziałam , że mogą przyjść do nas. - powiedziała Sylwia.
- Ale mogłaś coś powiedzieć naszykowałabym coś.
- Oj tam. Wchodźcie.
Przy stole siedział zdezorientowany Maks:
- Przykro mi. Ale chyba sobie nie posiedzimy- powiedziała Alicja i pocałowa go w polik tak , aby nikt nie zauważył.
- Jutro u mnie. Moja kusicielko.- I pocałował ją szybko w usta.
- Gołąbeczki, czy wy w końcu do nas dołączycie. Czy będziecie się całować? - W progu kuchni stanęła Sylwia.
- Już. Już idziemy.- odpowiedzieli równocześnie.
Świętowanie przebiegało im w bardzo przyjemniej atmosferze. Alicja poszła po aparat , gdy zauważyła Elżbiętę rozglądającą się po jej pokoju:
- To twoja mama?- spytała dyrektorka.
- Tak.
- Kogoś mi przypomina. Oj przepraszam mówmy sobie na ty. Elżbieta.
- Alicja. Kogo Ci przypomina to zdjęcie?
- Musiałabym pomyśleć. Chodźmy, pewnie wszyscy na nas czekają.
Goście poszli około jedenastej:
- To sobie posiedzieliście z Maksem.- powiedziała Sylwia.
- Nieważne. Jak tam na randce.
- Nie wyszło. Dlatego ich tu przypro.....- Nie mogła dokończyć, bo zadzwonił telefon Alicji:
- Tu Elżbieta. Przyjedź szybko do szpitala. Leon dostał krwotoku....
Alicja rzuciła się do drzwi i wybiegła prosto do szpitala. Panowało tam spore zamieszanie. Od razu dostała wezwanie na blok. Guz. Guz wątroby. Leon miał guza. Skończyli operacje. Jego stan się stabilizował.Ela wezwała Alicję do gabinetu:
- Alicja... Leon..
- Jego stan jest stabilny.
- Leon...
środa, 24 lipca 2013
Jej pasją jest... pomaganie innym!
Magdalena Różczka, czyli Alicja Szymańska z "Lekarzy", przyznała niedawno, że sensem jej życia są od pewnego czasu.. akcje charytatywne. Aktorka zaangażowała się w wiele kampanii i wspiera swoją twarzą mnóstwo fundacji!
Zdarza się, że w otwockim ośrodku Magdalena spędza kilka godzin. Jeździ tam zawsze, gdy tylko ma czas. Udało się też jej namówić kilka swoich koleżanek -aktorek, by zostały wolontariuszkami w ośrodku...
Wspieranie Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku i Fundacji Rodzin Adopcyjnych to nie jedyne, co Magdalena Różczka robi dla innych. Aktorka zbierała też pieniądze dla sierot gruzińskich (za zebrane środku wybudowano w Gruzji kilka szkół i przeszkól), uczestniczyła w akcji "Kocham, nie biję", jest ambasadorem dobrej woli UNICEF-u, aktywnie działa w Fundacji Spełnionych Marzeń dla dzieci chorych na raka.
Ostatnio, zamiast pojechać na wakacje, Magda zaangażowała się w zbiórkę pieniędzy na szczepionki dla dzieci mieszkających w krajach Trzeciego Świata!
- Moja twarz jest znana, a to się przydaje, by skutecznie pomagać innym. Tylko taka rozpoznawalność ma sens... - wyznała Magdalena Różczka w wywiadzie.
Aktorkę często spotkać można w Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku, gdzie trafiają noworodki zostawione przez rodziców. Idea ośrodka jest bardzo prosta - dać dziecku dobrą opiekę i w 6 tygodni znaleźć mu nową rodzinę.
- Dowiedziałam się o tej akcji przypadkowo, gdy chciałam oddać łóżeczko po mojej córeczce Wandzie. Ktoś poradził mi, żebym pojechała do ośrodka w Otwocku. Pojechałam, przekazałam łóżeczko, fotelik i trochę śpioszków, zaczęłam rozmawiać z dyrektorką... Zapytałam, czy mogę coś zrobić dla ośrodka i od tamtej pory ciągle tam wracam - mówi Magda.
- Staram się robić podopiecznym Fundacji Spełnionych Marzeń małe przyjemności. Odwiedzam ich w szpitalu i bardzo się cieszę, gdy widzę, jak dzieciaki, które spędzają w łóżkach po kilka miesięcy, uśmiechają się, starają normalnie żyć - mówi serialowa Alicja Szymańska z "Lekarzy".
Choć Magdalena Różczka marzy czasem, by ukryć się przed całym światem w luksusowym SPA, twierdzi, że gdyby miała taką możliwość, chyba szkoda by jej było czasu, by z niej skorzystać.
- Dać innym coś od siebie... Tylko to ma w życiu sens! - twierdzi aktorka.
poniedziałek, 22 lipca 2013
Nie potrzebny powrót cz 1
Cześć. Przpraszam was , że tak długo nic nie dodawałam ale są wakacje i trzeba z nich korzystać. Jutro raczej nic nie dodam ,bo wyjeżdżam. Spodziewajcie się notki w czwartek. A teraz przedstawiam wam nowe opowiadanie. Nie wiem ile bedzię miało części bo jestem w trakcie pisania. Zaczyna się od końca czwartego odcinka pierwszej serii. Poniosła mnie wyobraźnia. Miłego czytanka. ;)
1.
- Ty chcesz mnie pocało.....- Nie dał jej dokończyć , bo właśnie zrobił to co chciała powiedzieć. Na początku się sprzeciwiała , ale w końcu dała się ponieść emocjom. Nigdy nie całowała się z facetem przy tak krótkiej znajomości. Jednak teraz zrozumiała , że to ten. Ten jedyny. Gdy w końcu oderwali się od siebie. Już brakowało im bliśkości ze sobą:
- Teraz to dopiero będą ploty. Nie ma tu czasami jakiejś kamery albo Ordy?
- Nie- powiedział roześmianym głosem- Nikt kto tu przychodzi nie bawi się w takie ploty.
- Chodź do pracy- powiedziała do niego w połowie drogi.
- Ale Alicja czemu znowu uciekasz. Zaczekaj na mnie- pobiegł za nią.- Dasz się zaprosić dzisaj na kolację?
- Nie za bardzo.
- Dlaczego?
- Nie mam ochoty.
- W takim razie ty szykujesz kolację u siebie, a ja przynoszę wino.
- A Sylwia?
- A Sylwia nie musi nam w niczym przeszkadzać. Przecież masz swój pokój.
- No dobra. - Maks pocałował ją w polik i wybiegł z windy.
- Wariat..- powiedziała Ala gdy była już sama. Po czym udała się do kafejki. Zauważyła Sylwię jak siada do stolika zamówiła kawę i dosiadła się do niej:
- Co ty taka zadowolana?- zapytała Alicja.
- A ty?
- To niesprawiedliwe. Ja zapytałam się pierwsza.
- No dobra. Wiesz, który. Ten nowy, młody neurolog.|
- No,no.
- Zaprosił mnie na kolację- powiedziała rozprominieona Sylwia.
- Ooo. Gratuluje. To sumie dobrze..
- Dlaczego?
- Maks mnie dzisiaj pocałował.
- Żartujesz?
- Nie.
- Tak szybko? Ty? Pani nieśmiała?
- I przyjdzie dzisiaj do nas.
- No to super. To w takim razie przenocuje u rodziców.
- No co ty. Przestań.
- Nie będe wam przeszkadzać gołąbeczki. Muszę lecieć mam operację. Pa.
- Pa.
Alicja skończyła dyżur. Poszła do domu szukować się na kolację. Równo o dziewiętnastej zadzownił dzwonek:
- Witaj, królewno.
- Witam, królewiczu- powiedziała ze śmiechem i pocałowała Go w polik.
- Tylko w polik.
- Ty tylko o jednym. Chodź kolacja czeka.
1.
- Ty chcesz mnie pocało.....- Nie dał jej dokończyć , bo właśnie zrobił to co chciała powiedzieć. Na początku się sprzeciwiała , ale w końcu dała się ponieść emocjom. Nigdy nie całowała się z facetem przy tak krótkiej znajomości. Jednak teraz zrozumiała , że to ten. Ten jedyny. Gdy w końcu oderwali się od siebie. Już brakowało im bliśkości ze sobą:
- Teraz to dopiero będą ploty. Nie ma tu czasami jakiejś kamery albo Ordy?
- Nie- powiedział roześmianym głosem- Nikt kto tu przychodzi nie bawi się w takie ploty.
- Chodź do pracy- powiedziała do niego w połowie drogi.
- Ale Alicja czemu znowu uciekasz. Zaczekaj na mnie- pobiegł za nią.- Dasz się zaprosić dzisaj na kolację?
- Nie za bardzo.
- Dlaczego?
- Nie mam ochoty.
- W takim razie ty szykujesz kolację u siebie, a ja przynoszę wino.
- A Sylwia?
- A Sylwia nie musi nam w niczym przeszkadzać. Przecież masz swój pokój.
- No dobra. - Maks pocałował ją w polik i wybiegł z windy.
- Wariat..- powiedziała Ala gdy była już sama. Po czym udała się do kafejki. Zauważyła Sylwię jak siada do stolika zamówiła kawę i dosiadła się do niej:
- Co ty taka zadowolana?- zapytała Alicja.
- A ty?
- To niesprawiedliwe. Ja zapytałam się pierwsza.
- No dobra. Wiesz, który. Ten nowy, młody neurolog.|
- No,no.
- Zaprosił mnie na kolację- powiedziała rozprominieona Sylwia.
- Ooo. Gratuluje. To sumie dobrze..
- Dlaczego?
- Maks mnie dzisiaj pocałował.
- Żartujesz?
- Nie.
- Tak szybko? Ty? Pani nieśmiała?
- I przyjdzie dzisiaj do nas.
- No to super. To w takim razie przenocuje u rodziców.
- No co ty. Przestań.
- Nie będe wam przeszkadzać gołąbeczki. Muszę lecieć mam operację. Pa.
- Pa.
Alicja skończyła dyżur. Poszła do domu szukować się na kolację. Równo o dziewiętnastej zadzownił dzwonek:
- Witaj, królewno.
- Witam, królewiczu- powiedziała ze śmiechem i pocałowała Go w polik.
- Tylko w polik.
- Ty tylko o jednym. Chodź kolacja czeka.
czwartek, 18 lipca 2013
Nie oszukiwać marzeń cz IV
- Co z nią - zapytał mąż pacjentki.
- Najbliższa doba będzie decydująca- powiedział Maks.
- Kiedy będę mógł ją odwiedzić.
- Najwcześniej jutro wieczorem.- oznajmłia Alicja.
Alicja z Maksem poszli do lekarskiego. Usiedli na kanpie:
- No powiedz to. Widzę, że coś Cię gniecie- powiedziała Ala.
- No bo... To znaczy... Chciałbym... Ale.... No nie wiem.... Albo... Moż..
- No powiedz to.
- Chciałbym zacząć wszystko od nowa. Wiem , wiem byłem durniem i jestem nim dlatego , że nie mogłem uwierzyć w to co mi mówisz. Spieprzyłem. Wszytko spieprzyłem. Ale mam nadzieję , że mi kiedyś wybaczysz i , że moglibyśmy no wiesz.
- Maks. Dawno Ci już wybaczyłam. Ale.... Ale- przerwał jej nie pewnym poacałuniekiem.
- Brakowało mi Ciebie. Twoich ust. Ich samku. Całej Ciebie mi brakowało.
Ala uśmiechnęła się. W wyśminitych humorach wyszli , ze szpitala. Udali się do Leona który ich zaprosił. Zastali tam Gustawa z Krystyną. Gustaw przeprosił ich za swoje zachowanie miejąc nadzieję, że kiedykolwiek Maks mu wybaczy. Gdy opuścili budynek Leon zrobił kolację, a widząc co się kroi zostawił ich samych w domu i wyszedł na ryby. Po kolacji Maks wziął Alicję na ręce i nie przestając jej całować poszli nie zgrabnie do sypialni. Była na niego zła, ale każda cząstka jej ciała potrzebowała go tu i teraz. Położył ją na łóżku. Ona jednym zdecydowanym ruchem ściągła z niego bluzkę. Ta noc należała do nich. Gdy już nie mogąc złapać oddechu. Oderwali się od siebie i przytuli się:
- Obiecaj mi , że już niegdy mnie nie zostawisz i nie zwątpisz w moje słowa.
- Obiecuję. Kocham Cię.
- Kocham Cię- poczym musnęła jego usta. Zasnęli wtuleni w siebie.
Rano Leon powoli sie martwił, że Ala i Maks jeszcze nie wstali tymbardziej , że Alicja wstawała bardzo wcześnie. Zapukał do sypialni jednak nikt mu nie odpowiedział. Nie pewnie wszedł do środka. Alicja i Maks z uśmiechami na twarzy spali. Przytuleni do siebie:
- Dzieci- powiedzieł Leoś i uśmiechnął się sam do siebie. Po czym zamknał drzwi i poszedł przygotować dla nich śniadanie. Alicja i Maks wiedzieli już , że bez siebie nie potrafią żyć. Teraz już wiedzieli , że jest to prawdziwa miłość. Na zawsze.
- Najbliższa doba będzie decydująca- powiedział Maks.
- Kiedy będę mógł ją odwiedzić.
- Najwcześniej jutro wieczorem.- oznajmłia Alicja.
Alicja z Maksem poszli do lekarskiego. Usiedli na kanpie:
- No powiedz to. Widzę, że coś Cię gniecie- powiedziała Ala.
- No bo... To znaczy... Chciałbym... Ale.... No nie wiem.... Albo... Moż..
- No powiedz to.
- Chciałbym zacząć wszystko od nowa. Wiem , wiem byłem durniem i jestem nim dlatego , że nie mogłem uwierzyć w to co mi mówisz. Spieprzyłem. Wszytko spieprzyłem. Ale mam nadzieję , że mi kiedyś wybaczysz i , że moglibyśmy no wiesz.
- Maks. Dawno Ci już wybaczyłam. Ale.... Ale- przerwał jej nie pewnym poacałuniekiem.
- Brakowało mi Ciebie. Twoich ust. Ich samku. Całej Ciebie mi brakowało.
Ala uśmiechnęła się. W wyśminitych humorach wyszli , ze szpitala. Udali się do Leona który ich zaprosił. Zastali tam Gustawa z Krystyną. Gustaw przeprosił ich za swoje zachowanie miejąc nadzieję, że kiedykolwiek Maks mu wybaczy. Gdy opuścili budynek Leon zrobił kolację, a widząc co się kroi zostawił ich samych w domu i wyszedł na ryby. Po kolacji Maks wziął Alicję na ręce i nie przestając jej całować poszli nie zgrabnie do sypialni. Była na niego zła, ale każda cząstka jej ciała potrzebowała go tu i teraz. Położył ją na łóżku. Ona jednym zdecydowanym ruchem ściągła z niego bluzkę. Ta noc należała do nich. Gdy już nie mogąc złapać oddechu. Oderwali się od siebie i przytuli się:
- Obiecaj mi , że już niegdy mnie nie zostawisz i nie zwątpisz w moje słowa.
- Obiecuję. Kocham Cię.
- Kocham Cię- poczym musnęła jego usta. Zasnęli wtuleni w siebie.
Rano Leon powoli sie martwił, że Ala i Maks jeszcze nie wstali tymbardziej , że Alicja wstawała bardzo wcześnie. Zapukał do sypialni jednak nikt mu nie odpowiedział. Nie pewnie wszedł do środka. Alicja i Maks z uśmiechami na twarzy spali. Przytuleni do siebie:
- Dzieci- powiedzieł Leoś i uśmiechnął się sam do siebie. Po czym zamknał drzwi i poszedł przygotować dla nich śniadanie. Alicja i Maks wiedzieli już , że bez siebie nie potrafią żyć. Teraz już wiedzieli , że jest to prawdziwa miłość. Na zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



